Ognisko Kielce – Parafia Niepokalanego Serca NMP, ul. Urzędnicza 3

Parafia
ZAPRASZAMY na spotkania w Parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, ul. Urzędnicza 3, 25-729 Kielce - w każdy drugi piątek miesiąca.
Spotkanie rozpoczynamy Mszą Św. w kościele o godz. 18.00, a po niej zapraszamy na spotkanie do sali w domu parafialnym.
Opiekunem duchowym Wspólnoty jest ks. Sebastian Wieczorek.
Parafia św. pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny >>>
Diecezja kielecka >>>
Stowarzyszenie OPP
program do pit - darmowy

W dniach 9-11 maja 2014 kilka osób z naszego Ogniska uczestniczyło w ogólnopolskich rekolekcjach Wspólnoty Trudnych Małżeństw SYCHAR w Konstancinie-Jeziornej. Prelegentem był dr Mieczysław Guzewicz – teolog, biblista, członek Rady d/s Rodziny KEP, ojciec trójki dzieci, sakramentalny małżonek od 33 lat. Temat rekolekcji był obiecujący: „MIŁOŚĆ MAŁŻEŃSKA MOŻE BYĆ PIĘKNA – KROK GŁĘBIEJ”. Za parę dni na stronie głównej Wspólnoty ukażą się nagrania z tych rekolekcji, jednak już dziś, na gorąco, chcielibyśmy podzielić się ze wszystkimi naszymi refleksjami, przemyśleniami i świadectwami, jakie pojawiły się w trakcie słuchania konferencji.

„Nie samo cierpienie, krzyż są ważne, ale ZGODA  na ten krzyż”. To słowa wypowiedziane przez pana Guzewicza, słowa niby proste, zrozumiałe, a jednak to one mnie bardzo ukłuły w serce. Bo właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że w moim życiu zadziały się już małe cuda. To są takie moje cuda, o których wiem ja. To jest to, co dzieje się w moim sercu, w moim wnętrzu. To jest to, jak ja teraz zaczynam żyć, co czuję. Naprawdę, pomimo tego jaki mam ciężar, czuję jak mnie rozpiera Boża radość. Piszę o tym, bo podczas tych rekolekcji uświadomiłam sobie, że właśnie w momencie, kiedy byłam już bardzo zmęczona tym moim wierzganiem, buntowaniem się, kombinowaniem po ludzku (a myślę, że byłam w tym mistrzynią), kiedy przyszedł taki czas, że powiedziałam dość, umocowałam bardzo mocno krzyż na swych ramionach, jeszcze mocniej złapałam Jezusa za rękę i powiedziałam mu: dobra biorę ten swój krzyż tylko mi obiecaj, że będziesz ze mną – właśnie od tej chwili zaczęły dziać się cuda. I nie ten cud, na który tak czekałam (i oczywiście nadal czekam i nie odpuszczę), cud przemiany mojego męża. Cud MOJEJ przemiany!

Dlatego ta zgoda na krzyż jest taka ważna. Dziś wiem o tym i bardzo mocno w to wierzę. Dlatego dziękuję Bogu za to, ze pokazał mi to na tych rekolekcjach. Dziękuję Mu za ten krzyż i za to, że dzięki temu krzyżowi jestem w tym miejscu, w którym jestem. Już nie chcę pytać dlaczego, bo wiem po co.Wielkim ukojeniem dla mojej duszy były też słowa pana Guzewicza odnoszące się do naszej postawy trwania w wierności małżonkowi. Otóż uświadomił mi, że ta nasza postawa, nasze świadectwo, to coś najlepszego, to taka perełka, którą przekazujemy naszym dzieciom. Te słowa były mi bardzo potrzebne, właśnie teraz kiedy czułam lęk o swoje dzieci, które wychowują się na chwilę obecną bez ojca.

Bóg naprawdę do nas mówi. Chciejmy to tylko usłyszeć.
„Pozwólcie by Chrystus mówił” (św. Jan Paweł II)

Dorota

 

Pojechałem z nastawieniem „braku nastawienia”… 🙂 ale tego się nie spodziewałem.
BARDZO blado wypadłem w porównaniu do wzoru idealnego męża… właściwie wcale nie wypadłem.
Nic mnie nie usprawiedliwia, po prostu nie spisałem się jako mąż swojej żony.
Pomału, strasznie pomału dociera to do mnie.
Co będzie gdy naprawdę dotrze i czy w ogóle dotrze? Czas pokaże…

Marcin

 

Pojechałem po to żeby usłyszeć to co chciałem usłyszeć, aby potwierdzić moje przekonania i usłyszałem , ale to co usłyszałem, (zwaliło mnie z nóg) zrozumiałem tak naprawdę, co to jest Sakrament małżeństwa, jak ważny jest w życiu małżonków i  że tak naprawdę muszę trwać w tym sakramencie do końca swoich dni. Uważam że takie rekolekcje potrzebne są dla każdego małżeństwa.

Stanisław

 

Pojechałam na rekolekcje, aby dowiedzieć się, czego oczekuje ode mnie Pan. Pojechałam też, aby słuchać świadectw innych Sycharków, ich historii, spotkać znajomych i przyjaciół. To był czas tylko dla mnie i wykorzystałam go w pełni. Niesamowita modlitwa różańcowa w kaplicy o północy – przenikliwa cisza, ja i oświetlone Tabernakulum… wyciągnięte ramiona, w które wpadałam z radością… rozmowy, śmiech i łzy… I fantastyczny prelegent, który prostym językiem, poprzez Biblię i stanowczy ton trafił wprost do mojego serca… ja to wszystko wiedziałam jadąc do Konstancina, ale dopiero teraz jest to dla mnie tak mocno oczywiste i jasne. Sporo za mną, ale też sporo przede mną do przepracowania… dostrzeganie własnych „kawałków podłogi”, którymi przyczyniłam się do kryzysu – jeszcze raz zobaczyłam je bardzo czytelnie… komunikacja, służba i pokora…

I to, co dr Guzewicz powiedział o dzieciach: „Dla naszych dzieci najważniejsza jest nasza miłość małżeńska!”. Bardzo podkreślił rolę mężczyzny w rodzinie: „Wywiązywanie się z treści przysięgi małżeńskiej – zwłaszcza przez mężczyzn – jest najwyższym stopniem ojcostwa”, zacytował też Stu Webera, autora książki „Wrażliwy wojownik” – „Przekleństwem naszych czasów jest nie tyle terroryzm czy epidemia AIDS, ile są nim mężczyźni, którzy nie wiedzą, co to znaczy być mężczyzną i którzy opuszczają swoje żony i rodziny”.

Jedyne, czego żałowałam na tych rekolekcjach, to brak mojego męża obok… i smutek, że on tego nie usłyszy… że nie usłyszy tak ważnych rzeczy od drugiego mężczyzny: mądrego, stającego w prawdzie, pracującego nad sobą, dbającego o rodzinę, wartościowego człowieka…

Agnieszka